środa, 4 listopada 2009

W skrócie telegraficznym

Wczoraj poczułam się tak jakbym wygrała w totka :) Dlaczego? Ano dlatego:

To moje zamówienie z księgarni internetowej :) Jeszcze nie zaczęłam czytać tego, bo najpierw chcę skończyć 2 inne ("Powroty nad rozlewiskiem" i "Miłość nad rozlewiskiem" - pożyczone od cioteczki) oraz dokończyć zamówione ponczo (zostało tylko pół - elementy łatwe i włóczka przyjemna w robocie, ale to już trzecie pod rząd...) .


Pokazuję część zrobionych rzeczy podczas mojej nieobecności na blogu. Mam skądś fioletową chustę wełnianą i postanowiłam do niej dorobić coś na głowę i ręce. Czapka - druty nr 3,5 i 6, włóczka niewiadomego pochodzenia - resztki (ok.50g). Wzór - radosna twórczość własna.

Mitenki - włóczka Merino prawie 50g (zostały 2-3 metry), druty skarpetkowe nr 3,5. Wzór - stąd z modyfikacjami (nie robiłam listwy na drutach tylko wykończyłam wszystkie brzegi szydełkiem wg własnego pomysła).


Za tło mitenek posłużyła dynia :) Może dziś będzie zupa...

Szalik POM-POM z włóczki lidlowej. Poszło 150g, druty nr 9, ok.dwie godzinki pracy.

Wszystko dziergane oczywiście już w noszeniu - się sprawuje bardzo dobrze.
Kolory dziergadeł w miarę realne... jak na dzisiejszą pogodę.

3 komentarze:

dhf pisze...

bardzo podoba mi się czapka :) i zapraszam do mnie po wyróżnienie :)
http://drutyszydekoija.blogspot.com/2009/11/zostaam-wyrozniona_4022.html

kot&malenstwo pisze...

ojojoj jaka ładna czapka i na pewno cieplutka, mitenki też śliczne :)

Miluszkowa pisze...

Fajkowe mitenki:)